Zaraz po zakończeniu wrześniowego spotkania klubowego, wyruszyłem wraz z Iwoną odwiedzić największe Targi Tytoniowe , które odbywają się w Dortmundzie. No cóż 750 km to kwadrans jazdy nie jest ale i sześć godzin z przerwami do koszmarów nie należy.
Rejestracja , zakup biletów i weszliśmy zwiedzić setki stoisk rozstawianych na pięciu halach w Westfalenhalle.
To jest niesamowite , że w świecie w którym palenie jest tak napiętnowane , tak mocno eskalowana jest szkodliwość tytoniu są takie targi. Mnóstwo Firm , jeszcze więcej produktów a osób zainteresowanych setki tysięcy z całego Świata.
Podążając zatłoczonymi ścieżkami pomiędzy targowymi stoiskami dotarliśmy do głównego punktu postojowego naszego zwiedzania. Nasi przyjaciele z Włoch , Jamile , Maurizio , Luigi , Santiago , Samuele przywitali nas jak na Włochów przystało bardzo gorąco.
Jednak przyjaźń przyjaźnią i rozmowom nie było by końca ale interesy to też element , który nas tam ściągnął, więc oddaliśmy się włoskiemu pokuszeniu. Cuda , cuda i cudeńka tak można w skrócie opisać co widzieliśmy.





































































Było na co popatrzyć. I choć oczy by chciały, wszystkiego zabrać się nie dało. To wspaniałe targi , na których widać jak jak mocno rozwija się ta branża, szkoda , że nie ma to przełożenia na wizję naszych ustawodawców. Szkoda , że następnego dnia musieliśmy być już w Poznaniu. Ale dla Was przyjaciele, którzy to czytacie galeria, choć i tak lekko okrojona.

