Witajcie,
Oto nasza kolejna (niestety) zaległa relacja, która dziś opowie o październikowym spotkaniu klubowym.
Miejscem spotkania była, nie nasza stała przystań „U Jacka”, tylko „Dyziówka”. Przepięknie położona działka w miejscowości Biała niecałe 100 km od Poznania należąca do naszych przyjaciół Ani i Dyzia na której zjawiliśmy się w sobotnie popołudnie.
Oj, gospodarze zaskoczyli nas wspaniałością swojej posesji. Dom w lesie , nieopodal jezioro , cisza, spokój, świeże powietrze. Cudownie.
Ale nie tylko możliwość zorganizowania spotkania na łonie natury była powodem do przyjazdu do Białej. Hmm , Dyzio obchodził urodziny ( i to nie byle jakie), okrągłe, niepowtarzalne , 50-te.
Z tego powodu przyjechaliśmy do „Dyziówki” z nowym Dyziem , który sprawił zarówno jubilatowi jak i jego pierwszej żonie sporo radości.
Jacy gospodarze takie spotkanie, a że gospodarze z klasą to i spotkanie na doskonałym poziomie. Poczęstunek , gościnność i wszystko co nas otaczało sprawiało wrażenie wakacji all inclusive i jeszcze wolno palić. Zatem był i mały turniej fajkowy.
No nie będę kłamał , bawiliśmy się do rana. Godzinna drzemka w tych okolicznościach przyrody regenerowała niczym cała noc snu.
Śniadanie jak rodzinna biesiada , spacer nad jezioro , fajeczka a na koniec kiełbaski z ogniska, to wersja skrótowa ale jakże pełna treści , masy uśmiechów i pozytywnej energii.
To jedno z najbardziej wybitnych naszych spotkań, które dzięki Ani i Dyziowi pozostanie w pamięci wszystkich na długo .
Aniu , Dyziu serdecznie dziękujemy za gościnę , mnóstwo radości i wspaniałą atmosferę.









































