W poszukiwaniu marzeń

Radość, ekscytacja z powodu poczucia przyjemności która ma nadejść z końcem dnia – to uczucia, które towarzyszyły grupie śmiałków wyruszających o poranku z Poznania w kierunku Bydgoszczy. Tworzyli grupę, a byli jedynie wysłannikami większego tworu, który właśnie miał wkroczyć na łono Elity. To nowo powstały Klub Fajkowo Cygarowy wysłał czworo swoich członków z misją reprezentowania go na Turnieju w Wolnym Paleniu Fajki, który właśnie tego dnia miał się odbyć.

Ania, Damian, Tomasz i ja, piszący te słowa Ryszard, ruszyliśmy w podróż, by stanąć w szranki zawodów oraz by wśród grona przyjaciół i znajomych pochwalić się dobrą nowiną o stworzeniu, zgodnie z regulaminem wszechpanującej Rady Polskich Klubów Fajki, nowego jej członka, Klubu Fajkowo Cygarowego Trafika Poznań. Po prawie dwugodzinnej podróży, zaparkowaliśmy na parkingu przy Restauracji Zatoka w Bydgoszczy, będącej siedzibą i miejscem spotkań tutejszego Klubu Kolekcjonerów Fajek. Dzień był listopadowy, chłodny,  szary – a w naszych sercach gorączka i nieopisane emocje.

Przekroczyliśmy próg restauracji mającej lata świetności już dawno za sobą, jednak ciągle w dobrej kondycji – ale to nie miejsce było ważne tylko ludzie, których mieliśmy i chcieliśmy tam spotkać. Po pokonaniu kilkunastu schodów, wahadłowych drzwi, dotarliśmy na miejsce. Odnaleźliśmy się tam bez trudu widząc dookoła znajome twarze, przywitania, uściski podsycały emocję towarzyszące od rana. Spotkaliśmy się z pasjonatami, kolekcjonerami i miłośnikami błękitnego dymu, było bardzo miło, sympatycznie, przyjacielsko jak zawsze. Około południa zaplanowano start Turnieju, w którym pięćdziesięcioro sympatyków fajki miało wyłonić spośród siebie zwycięzcę, czyli osobę, która 3 gramy tytoniu będzie palić nieprzerwanie najdłużej. Po ogromnie oficjalnej przemowie prezydenta tutejszego Klubu, Tadeusza Wojtuszkiewicza, i uhonorowaniu wielu szacownych osobistości będących wśród uczestników zawodów zaczęło się.

Fala aromatycznego i niebieskawo-szarego dymu przetoczyła się przez salę, jednak dla niektórych euforia nie trwała długo – bardzo wymagający i trudny do palenia tytoń pokonał tych, którzy chcieli wypalić go do końca. Po blisko półtoragodzinnej walce było po wszystkim. Zwycięzcą okazał się doskonały i wielce utytułowany, jedyny przedstawiciel najstarszego w Polsce Klubu Kolekcjonerów Fajek, a jednocześnie jego prezydent, Zbyszek Liebert.
 
Bohaterowie, którzy przyjechali w celu zarejestrowania nowej jednostki klubowej czekali teraz przy obiadku na moment, w którym szacowna grupa wszystkich obecnych Prezydentów Klubów z całej Polski uda się na naradę. Wśród nich czekał Damian. Nerwy ściskały mu żołądek, puls miał coraz szybszy a jednak panował nad emocjami (może dlatego został Prezydentem). Zebranie jednak się rozpoczęło, Damian poszedł też, Prezydenci zajęli jedną z sal.

Nagle czar prysł, Damian wrócił… ale nie dlatego, że zebranie dobiegło końca – nie. W kilku zdawkowych zdaniach wyjaśnił nam, że zmieniły się zasady przyjmowania Klubów w poczet członków. Czas mijał, emocje zamiast opadać rosły niczym drożdże rozpuszczone w ciepłym mleku… wtem pojawił się wysłannik Rady zapraszając  Damiana na salę. I znów czekaliśmy: Ania,Tomasz i Ryszard. Sekundnik zegarka wirował wchłaniając minuty, składając je w kwadranse a te w godziny (obrady Prezydentów suma summarum trwały prawie 2 godziny zamiast zaplanowanych 30 minut). Lecz nic nie trwa wiecznie i to zebranie się skończyło, euforia wyjazdu opadła, a decyzje Rady niczym czyjaś prywatna vendetta zaskoczyły tych dla których ten dzień miał być jednym z najwspanialszych. Człowiek będący wzorem cnót i dżentelmeńskiej elegancji, który miał zostać członkiem honorowym Klubu Fajkowo Cygarowego, wydał decyzje będące – delikatnie mówiąc – z lekka niezrozumiałe. 

A na koniec – jak to powiedział jeden z przyjaciół, bo „nie wszystko złoto co się świeci” i „nie każdy facet z widłami to Posejdon” – mam to w d… i nie muszę być tam gdzie mnie nie chcą, ale chce być tam gdzie mnie lubią.

P.S.
Gdy emocje już opadną spodziewajcie się zdjęć.