Witajcie Kochani,
Turniej z okazji XXX-lecia urodzin PC Warszawa.
Dzień: 12 marca 2016,
Miejsce: Warszawa „Gniazdo Piratów”,
Wielu uczestników z klubów fajkowych z różnych części Polski stawiło się w sobotę 12 marca w Warszawie. Tuż po godzinie 12:00 zaczęto rejestrować uczestników w turnieju. Powitano nas ciastem, kawą i herbatą. Następnie zajęliśmy miejsca przy biesiadnych stołach. Wystrój lokalu nastrajał marynistycznie, ot taki statek piracki od środka. Były liny, ster i maszty, tylko szant brakowało. Jednak z tym poradziliśmy sobie bez trudu z naszymi przyjaciółmi z Przemyśla, Wrocławia, Konina i Szamotuł. Wyjątkowa w smaku dereniówka rozwiązała nie jeden język więc śpiewom i przyśpiewkom nie było końca. Sam repertuar nie przypominał morskich opowieści, ale komu by to przeszkadzało. Dziewczyny, Ania i Jagoda, wiodły prym zarówno w urozmaiceniu tematu piosenek, jak i w śpiewie na głosy. Ta jednak część „programu” odbyła się już po turnieju, więc czas powrócić do tematu palenia fajki.
Wykonawcą fajki konkursowej był nasz przyjaciel i honorowy członek Pipe Club Warszawa – Henryk Worobiec. Sam mistrz uczestniczył w konkursie, bawiąc się z nami. Gdy rozdano fajki, tytoń i zapałki, padło „czarodziejskie” start i czas zaczął się liczyć. Tytoń nie należał do najprostszych w ciągu kilku minut spora część uczestników odpadła. Mało, kto radził sobie z tym tytoniem. Był mokry, a wręcz tłusty, sklejał się i tym samym trudno się rozpalał. Wielu zakończyło palić tuż po starcie. Nie zawiódł nas jednak prezydent naszego klubu Damian Mucha, który uzyskał czas 1:13:13 i tym samym zdobył pierwsze miejsce w tym turnieju. Kolega Soley z Kalisko-Ostrowskiego Klubu Fajki KOKF zdobył II miejsce tym samym dzielnie niosąc w pojedynkę ciężar zwycięstwa dla swojego klubu. III miejsce zdobył Piotr Łukaszewicz z Poznania. Na 35 uczestników ta trójka pozostawiła za sobą cały peleton daleko w tyle.
W turnieju brały udział dwie panie: Marta Frąckowiak i ja. Tego dnia szczęście uśmiechnęło się do mnie i z czasem 6:35 (o rany) osiągnęłam 24 miejsce i zostałam uhonorowana nagrodą za najlepszy wynik wśród startujących kobiet. Tą nagrodą była śliczna fajka mistrza Henryka Worobca.
Skoro były to urodziny to pojawił się i tort. Tort i szampan. I właśnie owymi bąbelkami wznieśliśmy toast urodzinowy.
Na obiadek przed turniejem podano urocze pierogi , kapustę i flaczki. Znalazł się też pyszny smalec, ogórki i śledzie.
Od strony duchowej, uraczono nas wykładem o ubijaczach, dowiedzieliśmy się też o początkach fajczarstwa w stolicy.
Serdecznie dziękujemy gospodarzom turnieju za jego zorganizowanie. Wyjątkowo miło było spotkać się z kolegami z innych klubów, gdyż dla mnie i moich przyjaciół równie ważny jest towarzyski charakter tych spotkań z fajką. To ludzie, wspólna pasja i różnorodność zainteresowań zmusza nas do pokonywaniu wielu kilometrów, by spotkać się choć na parę godzin i wspólnie zapalić fajkę.
Z pozdrowieniami
Małgorzata Tritt

