Witajcie,
Nasze kolejne spotkanie klubowe odbyło się 02.10.2014r w zaprzyjaźniony lokalu u Jacka.
Tematem naszego spotkania było omówienie występu drużyny klubowej w zawodach w Novotelu oraz streszczenie wyjazdu do Dortmundu na targi wyrobów tytoniowych i akcesoriów dla palaczy wraz oglądaniem łupów ( tudzież zakupów ) , które przywieźli będący na targach Damian , Grzegorz i Ryszard.
W dziesięcioosobowym składzie zasiedliśmy do klubowego stołu. I tu niespodzianka !
Spotkanie klubowe zaszczycił swoją obecnością jeden z najsłynniejszych polskich producentów fajek Henryk Worobiec , który przyjął nasze zaproszenie i łącząc swoje prywatne sprawy w Poznaniu , zawitał w nasze progi. Dla wielu z nas było to pierwsze spotkanie z Mistrzem więc tematów do rozmów było mnóstwo.
Heniu cierpliwie odpowiadał na pytania , mówił o planach swojej firmy i o tym jak robi się fajki a także zaprosił zainteresowanych na kurs produkcji fajek .
Niegrzecznym byłoby , że Heniu był jedynym gościem naszego spotkania. Na nasze zebranie przybył także miłośnik błękitnego dymu i nasz dobry znajomy z poznańskiego Klubu Kolekcjonerów Fajek – Krzysztof Stefański , dla którego spotkanie z naszym głównym Gościem było również ogromnym przeżyciem.
Damian jak na prezydenta Klubu przystało , zrelacjonował spotkanie w Novotelu oraz wizytę w Dortmundzie prezentując przy okazji fajki , jakie przywiózł z targów. Zarówno te fajki , które wzbogacą kolekcję domową Damiana jak i te , które staną się nagrodami w konińskim konkursie 06.12.2014 wzbudziły w naszym gronie sporo dyskusji. Jedne spośród wszystkich fajek podobały się paniom , inne panom , inne miały już chęć odkupienia od Damiana , a te z konińskich nagród stały się motywacją do zdobycia ich w ramach konkursu. Oczywiście trudno nie wspomnieć tu o fajkach , jakie kupił w Dortmundzie Grześ , były tylko dwie , ale jak sam właściciel owych fajek uważa , że Damian kupił fajki naprawdę ładne , to on kupił fajki bardzo bardzo ładne , poprostu śliczne.
Czas mijał chyżo , paliliśmy fajeczki , jedliśmy , popijaliśmy , rozmawialiśmy. Było naprawdę miło i ogromnie wesoło. Aż tu nagle niczym płynny ogień , pojawiła się we wnętrzu naszego grajdołka kolejna niespodzianka. Odwiedziła nas , lub skontrolowała Grzesia , jego przyszła żona – Dorota , która wniosła dodatkowe ożywienie w i tak bardzo dynamiczną dyskusję dnia. To niesamowite , wszyscy mówili , wszyscy słuchali , aż żal było się rozstawać.
Na koniec przypomnieliśmy o listopadowym spotkaniu turniejowym w Bydgoszczy aby chętni nasi członkowie mogli zgłosić się do uczestnictwa.
Jednak tak jak wszystko co nieuniknione , nadszedł kres naszego wieczoru. Podziękowaniom za wspaniałe energetyczne spotkanie wszystkim gościom nie było końca.
Mam nadzieję , że nie było to ostatnie takie forum i uda nam się zapewnić podobny poziom naszym następnym spotkaniom.
Do usłyszenia za miesiąc , bo to miesiąc zmian , miesiąc klubowych wyborów.












