Sielskie Jasielskie… Turniej fajkowy w Jaśle.

Sielskie Jasielskie… Turniej fajkowy w Jaśle.
„Jasielska Fajka Pokoju” . Uczczenie 3 rocznicy powstania klubu fajkowego w Jaśle zaowocowało zorganizowaniem turnieju w wolnym paleniu fajki. Miało to miejsce dnia 16 września 2017 w Jaśle w restauracji – hotelu „U Schabińskiej”. Jako że sami gospodarze stwierdzili, iż brak im doświadczenia w organizowaniu takiej imprezy zwrócili się o pomoc do Zbyszka Bednarczyka, który nie odmówił im pomocnej dłoni. Patronat nad imprezą objęło miasto Jasło i „Kalumet” Mirka Jurgielewicza, a dodając prestiżu turniejowi Wójt Stanisław Pankiewicz pełnił funkcję głównego sędziego, ale wiemy jak to bywa przy takim przedsięwzięciu główny ciężar spada zawsze na barki gospodarzy.
Już w piątek zjawili się koledzy i koleżanki z różnych klubów fajkowych. Wieczór w gronie przyjaciół musiał być znakomity, ponieważ fajczarze to sympatyczni, interesujący ludzie z pasją i poczuciem humoru. W hotelu „U Schabińskiej” spotkaliśmy się z życzliwością właścicieli , którzy nie widzieli problemu w paleniu fajeczki co było ogromnym udogodnieniem, ponieważ lepiej leniwie palić fajkę, toczyć dysputy i sączyć trunki siedząc z przyjaciółmi przy stole niż wychodzić na zewnątrz, stać pod gołym niebem i tracić bądź co bądź tę niebywałą przyjemność. Tak więc tego wieczoru rozmowom i żartom wydawało się nie być końca. My się bawiliśmy, a prezydent jasielskiego klubu i reszta „załogi” uwijała się dopinając wszystko na ostatni guzik. I chcąc nie chcąc przyszła sobota . Od rana gospodarz restauracji dopilnowywał, aby wszystko działało jak należy. Z kuchni unosiły się wszędy wspaniałe zapachy. Przyjęto nas wyśmienicie. Stoły tego dnia uginały się od przepysznych dań, raczyliśmy się daniami przed turniejem aby nam sił nie zabrakło i po turnieju abyśmy mogli jeszcze potańczyć na prawdziwym dancingu. Godziny szybko uciekały. Po wszystkich powitaniach, uroczystej przemowie, oraz obejrzeniu wystawionych fajek, tytoni i akcesoriów fajczarskich przyszedł czas aby zasiąść do konkursu. Stawiło się 32 palących zajmowali miejsca przy jednym stole, niczym biesiadnicy. Każdy po kolei dostawał fajeczkę (Mr. Bróg) i tytoń( Gawith Hoggarth American Delight), po dwie zapałki i kołeczek. Nad przestrzeganiem reguł czuwali jak należy, sędziowie. I …pokazał się zegar wskazując wszystkim cenne sekundy i minuty. Uniosły się chmury dymu i fajkowa lokomotywa ruszyła. Jedni skupieni, inni rozbawieni, każdy na swój sposób starał się utrzymać żar w fajce. W miarę upływającego czasu odzywały się głosy kończących palenie, rozlegało się wtedy pukanie kołeczkami w stół. Kiedy za nami była już godzina z minutami palenia przy stole zostało 3 uczestników konkursu. Nie wdając się w szczegóły pierwsze trzy miejsca zajęli: Marek Tritt KFC Trafika Poznań (01h13), Piotr Niewiński fajkowo.pl (01h11) i Małgorzata Tritt KFC Trafika Poznań( 01h10) . Fantastycznie znaleźć się na podium to naprawdę niespodzianka, a do tego znany wszystkim jak sądzę Piotrek Niewiński z fajkowo.pl ,który posądzony niesłusznie o rozdzielenie naszego małżeństwa stanął między nami po to tylko abyśmy oboje z Markiem mogli się wesprzeć na jego silnych ramionach. Dziękujemy Piotrowi raz jeszcze. Być kobietą jest rewelacyjnie, ale najlepszą z pań i do tego otrzymać fajkę Henryka Worobca to zaszczyt. Pragnę tu w tym miejscu podziękować za kibicowanie mi, palącym i niepalącym koleżankom. Rozdaniu nagród towarzyszyła życzliwość, choć zdobyć takie nagrody nie jeden by chciał… tym razem padło na nas. Mieliśmy swoje „5 minut” choć przekroczyliśmy godzinę. Nagród było wiele i do tego jeszcze loteria. Uczestnicy byli zadowoleni, uśmiechnięci no może z wyjątkiem jednego kolegi, który niczym aktor niemego kina, Buster Keaton miał kamienną twarz od początku do końca trwającej imprezy. Swoją drogą to wielka sztuka wśród tak rozrywkowych ludzi zachować powagę.
Po emocjach związanych z turniejem przyszedł czas na zwiedzanie muzeum Lizaka. Muzeum powstało z inicjatywy właścicieli hotelu w którym gościliśmy. W budynku nieopodal czekała na nas przeurocza dziewczyna opowiadając o historii produkcji lizaków. Dowiedzieliśmy się bardzo ciekawych rzeczy. Na koniec po pokazie sami mogliśmy tworzyć własne lizaki i całkiem fajnie to wychodziło. Niedziela również obfitowała w ciekawe propozycje. Niestety my udaliśmy się dalej w naszą podróż, wrócimy gdyż czeka nas realizacja nagrody, nocleg wraz z wyżywieniem mamy zapewniony i wtedy będzie czas na zwiedzanie.
Staropolska gościnność właścicieli restauracji pozostawiła w nas miłe wspomnienia i apetyt na serwowane dania.
Nowo poznani fajczarze wraz z żonami, córkami i synami z Jasła stanęli na wysokości zadania. Potwierdzili swą postawą, otwartością, że fajka łączy ludzi. Chce się wracać do takich miejsc. I tak spełniają się jak dotąd moje, a może nie tylko moje marzenia jak chodzi o wartość dodaną spotkań fajczarskich. Te wspaniałe przeżycia warte są pokonywania czasami wielu setek kilometrów właśnie aby z takimi ludźmi się spotkać raz jeszcze i zapalić fajkę pokoju. To oni tworzą bezcenne wspomnienia i gdy to grono się poszerza o kolejne osoby, nawiązują się nowe cudowne przyjaźnie. Przybywa kobiet, które przyjeżdżają z mężami, partnerami czy kolegami na spotkania. Dzieląc z nimi pasje lub też odnajdując przyjemność w uczestniczeniu w taki wydarzeniu, spędzając czas na rozmowach i nie tylko…
Warto? Uwierzcie warto brać w tym udział.
Serdecznie dziękujemy organizatorom ich rodzinom za niezapomniane chwile i serca włożone w organizacje turnieju. Sędziemu głównemu za dodanie splendoru imprezie. Osobno jako że jestem kobietą wyrażam uznanie dla żony Jacka Owińskiego – prezydentowej Beaty i żony Romana Lorensa –Agaty za rozpowszechnianie dobrego nastroju i rozdawanie szczerego uśmiechu, liczę że na następnym turnieju również zaszczycicie wszystkich swoją obecnością.

 

 

 

 

Do zobaczenia może już w listopadzie na kolejnym turnieju tym razem w Bydgoszczy.
Małgorzata Tritt